REKLAMA
REKLAMA

Bystrzycki: Pique to ikona

dodał: pmamczak  |  źródło: Goal.pl  |  20.05.2014 07:00
- Pique to wychowanek FC Barcelony, symbol złotych pokoleń La Masii, ikona, swoiste uosobienie niestrudzonego dążenia do osiągnięcia zamierzonego celu. W jego życiu znajduje się pewna metafora, coś nieokreślonego, niesprecyzowanego. "Urodzony na Camp Nou" to nieco romantyczna, nastrojowa gawęda o miłości do barw, wartościach i historii, którym należy się bezwarunkowa lojalność, a także o młodzieńczych marzeniach, które kilkanaście lat później miały się spełnić - mówi w rozmowie z Goal.pl Mateusz Bystrzycki, dziennikarz Sportklubu i autor najnowszej biografii Gerarda Pique "Urodzony na Camp Nou".

POLECAMY: "Urodzony na Camp Nou" za jedyne 29,90 zł! >>

Dlaczego zdecydował się pan na napisanie biografii właśnie Gerarda Pique?

Mateusz Bystrzycki: - Pique to wychowanek FC Barcelony, symbol złotych pokoleń La Masii, ikona, swoiste uosobienie niestrudzonego dążenia do osiągnięcia zamierzonego celu. W jego życiu znajduje się pewna metafora, coś nieokreślonego, niesprecyzowanego. Podoba mi się jego styl i sposób bycia, zarówno na boisku, jak i poza nim. Przygotowanie biografii jednego z najważniejszych piłkarzy w historii FC Barcelony to dla mnie zaszczyt, wyróżnienie i powód do dumy.

Skąd czerpał pan wiedzę na temat życia Gerarda?

- Z wszystkich dostępnych źródeł, bardziej lub mniej oficjalnych. Te pierwsze znajdują się w bibliografii, na końcu książki.

Jaki kontakt miał pan z samym zawodnikiem?

- Niestety, ale nie miałem kontaktu z Pique, co nie znaczy, że "Gerard Pique. Urodzony na Camp Nou" to książka pozbawiona zakulisowych, intymnych informacji. Inna sprawa, że sfera prywatna Katalończyka jest tą, która interesowała mnie najmniej. Skupiłem się przede wszystkim na rzetelnym, merytorycznym opisie najważniejszych wydarzeń z życia Katalończyka. Ponadto, "Gerard Pique. Urodzony na Camp Nou" nie jest opowieścią dotyczącą wyłącznie "Geriego". To nieco romantyczna, nastrojowa gawęda o miłości do barw, wartościach i historii, którym należy się bezwarunkowa lojalność, a także o młodzieńczych marzeniach, które kilkanaście lat później miały się spełnić. Oczami wyobraźni widzę jak niesforny, rozczochrany malec snuje się z kumplami po uliczkach Barri Gotic, El Raval czy też El Clot i niedbale odbija piłkę o niemal każdy budynek i ścianę. W pewnych miejscach tej opowieści brakuje systematyki, porządku, w innych poruszam tematy, które nie mają znaczącej wagi. To efekt mojego przekonania, że opisywanie Gerarda za pomocą precyzyjnych faktów, matematyki, nie byłoby właściwe. Pique to przecież postać tęczowa, pełna pasji i wigoru, nieco nieuporządkowana.

Czym zachęciłby pan czytelnika do zakupu "Urodzonego na Camp Nou"?

- Samą osobą Gerarda. Pique jest fascynujący, ze względu na jego pochodzenie, przywiązanie do FC Barcelony, identyfikację z miastem i regionem, niełatwą karierę piłkarską czy też finalne sukcesy. W przygotowanie biografii Pique zaangażowałem całą swoją pasję, wiedzę, praktykę czy też zdolności dziennikarskie. Stąd też, mam nadzieję, dostrzegalny na kartach tej książki żar, specyficzny dobór środków wyrazu, pewna narracja, estetyka językowa. Mogę uczciwie zadeklarować, że w trakcie przygotowywania biografii Pique byłem wierny swoim ponderabiliom, zasadom, co jest dla mnie wyjątkowo istotne. Woody Allen powiedział kiedyś: "Nie chcę żyć w swoich dziełach, chcę żyć w swoim apartamencie". Ja jestem w tej książce, w całości, bez reszty. Może dlatego, że nie mam apartamentu.

Czym biografia Pique wyróżnia się na tle podobnych pozycji?

- Nie chcę kontrastywnie zestawiać swojej książki z innymi pozycjami tej kategorii. Zdaję się na opinię Czytelników, których mogę jedynie zachęcić do sięgnięcia po biografię Pique. A potem pozostanie mi już pokornie wysłuchiwać wszystkich opinii. Mogę zapewnić, że każda będzie dla mnie istotna, pouczająca. Chciałbym wyciągnąć wnioski z ewentualnie popełnionych błędów, a także pielęgnować to, co udało się zrobić właściwie.

>> Ostatnie dni przedsprzedaży zestawu Pique + Valdes w cenie 59,80 zł i wysyłką gratis! <<

Do jakiego tytułu porównałby pan tę książkę? To coś bardziej w stylu słodkiej opowieści, jak "Rok w raju" Iniesty czy raczej kontrowersyjny zlepek pikantnych historii jak "Ja, Ibra"?

- Ponownie zmusza mnie pan do odnalezienia się w mało komfortowej sytuacji. Wolę odpowiedzieć słowami Joanny Miki-Orządały, która dokonała korekty książki. W naszej wewnętrznej korespondencji napisała mniej więcej: "zacna rzecz, napisana z głową i sercem. Bez infantylnych upiększeń i tendencji, właściwej zachodnim dziennikarzom, do przedstawiania sportowca jako rumianego członka dwunastoosobowego boysbandu. Styl jest bardzo dojrzały, poważny, oparty na długich zdaniach. To będzie wspaniała, gęsta lektura". Mam nadzieję, że Joanna nie obrazi się, że przytoczyłem jej słowa z naszej prywatnej korespondencji.  

Co odpowiedziałby pan krytykom, którzy nie uznają biografii pisanych bez ich głównego bohatera?

- Nie zamierzam polemizować ze zwolennikami tej teorii, ponieważ rozumiem i szanuję ich argumenty. I częściowo z nimi zgadzam. Jednak tylko częściowo, w innym przypadku nie napisałbym tej książki. Wychodząc z takiego założenia, pozbawiamy się możliwości mówienia, pisania o materiach, których nie znamy z autopsji, z bliska. To trochę jak z przeświadczeniem, że jeśli nie jesteś absolwentem Uniwersytetu Medycznego, nie możesz wypowiadać się na tematy lekarskie, a skoro nigdy nie zasiadałeś w Izbie Lordów, to obca jest ci polityka i jej meandry. Tym samym ograniczamy swoje spektrum do spraw, które są nam wyłącznie bliskie. Jest tylko kilka osób na świecie, które mogłyby wraz z Pique przygotować jego biografię i na pewno nie jest nią 24-letni dziennikarz sportowy z Warszawy. Ta sama uwaga dotyczy gwiazd muzyki, filmu, ekonomii czy polityki. Gatunki i działania dziennikarskie zawierają w sobie wiele możliwości dotarcia do informacji. Światowa literatura, a - co całkiem oczywiste - także nasza wiedza na temat ludzi i świata, byłyby dużo uboższe, gdyby nie opisywanie postaci bez jej bezpośredniego udziału. Kiedyś Salvador Dali powiedział: "Jedyną rzeczą jakiej świat nigdy nie będzie miał dość, jest przesada". Ja jestem zwolennikiem racjonalnego podejścia do sprawy, bez radykalizmów i skrajności.  

Rozmawiał Przemysław Mamczak

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby dodać komentarz:

Komentarze | 0 komentarzy

sortowanie: rosnąco | malejąco