REKLAMA
REKLAMA

Pique: Przezwyciężyliśmy trudne momenty

dodał: Marcin Mondorowicz  |  źródło: ASInfo  |  15.05.2015 15:23
Obrońca Barcelony Gerard Pique nie widzi zespołu z Katalonii w roli faworyta tegorocznego finału Ligi Mistrzów. 6 czerwca na Olympiastadion w Berlinie "Blaugrana" zmierzy się z Juventusem Turyn.

- Nie czujemy się faworytami finału. Szanse są 50 na 50 procent. Juventus zasłużenie awansował do finału. Ma za sobą świetny sezon. Pomimo tego, że to jest włoska drużyna, to nie gra jak klasyczny włoski zespół. To pokazali na Santiago Bernabeu. Przed nami ekscytujący miesiąc - podkreślił Pique w rozmowie z dziennikiem "AS".

- Przed wycofaniem się z futbolu chciałbym doświadczyć Gran Derbi w finale Ligi Mistrzów, chociaż wiem, że to nie będzie takie proste. Na razie cieszę się aktualnym sezonem. Jeśli wygramy tytuły ocenimy jaki dobry naprawdę on był - kontynuował reprezentant Hiszpanii.

- O tym czy Luis Enrique zostanie z nami dłużej trzeba zapytać samego trenera. Przed nim jeszcze rok kontraktu. Nie spodziewaliśmy się w styczniu, czy na początku sezonu takich rozstrzygnięć. Zawsze przychodzą trudne momenty, nawet w sezonach, kiedy mamy szansę na potrójną koroną. Przezwyciężyliśmy jednak najgorsze - podsumował Gerard Pique.

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby dodać komentarz:

Komentarze | 8 komentarzy

sortowanie: rosnąco | malejąco

michal_juve | 15.05.2015 20:17

Taaaaaa, jasne :) Barcelona nie jest faworytem w LM mniej więcej w takim stopniu jak Sewilla nie jest faworytem w LE...

Serafin | 15.05.2015 23:37

Ja już nie rozumiem tych kibiców Juventusu... Najpierw płacz, że nikt nie ma szacunku do ich klubu, a kiedy ktoś go okazuje i chwali zespół z Turynu to jakieś przytyki. Jeśli to co powiedział Pique nie jest tylko kurtuazją to bardzo dobrze. Nie chciałbym aby w takim meczu jak finał Ligi Mistrzów nastąpiło rozluźnienie i zlekceważenie rywala.

Jedras | 16.05.2015 01:28


Serafin | 15.05.2015 23:37

Ciekawe czy zdajesz sobie sprawę z faktu, że komentarz michal-juve nie jest oficjalnym stanowiskiem stowarzyszenia "tych kibiców Juventusu" tylko prywatną opinią wygłoszoną publicznie?

michal_juve | 16.05.2015 07:31

Serafin

Nie no gościu luz, trochę rozumiem o co Ci chodzi. Tylko wiesz, Juve od momentu wejścia do półfinału ma status kopciuszka i wielu kibiców się z tym zgadzało (w tym ja). Nie ma co się oszukiwać - nasza obecność tutaj to niespodzianka i większość realnie patrzących fanów zdaje sobie z tego sprawę. Tym czasem Barca rozjeżdża wszystko na swojej drodze, jest w mega formie i takie hasło "nie jesteśmy faworytem" jest w tym wypadku troszkę śmieszne, nawet jeśli brać pod uwagę ogólnie przyjętą kurtuazję :)

Ale w żadnym wypadku nie traktuję tego jakoś śmiertelnie poważnie. Ot po prostu trochę śmieszna wypowiedź Pique :) Zresztą jak zauważył Jedras to tylko moje subiektywne zdanie, nie ma sensu od razu wrzucać wszystkich kibiców do jednego worka na podstawie wypowiedzi jednostki.

AxelF | 16.05.2015 08:55

michal_juve - gdyby chodziło o rywalizacje w jednej lidze, o dwumech choćby, wtedy można by mówić o faworycie, bo jest miejsce na błąd, a klasowe drużyny, potrafią swe błędy naprawiać mając czas.
Finał to jedno spotkanie. maksymalnie 120-kilka minut w których może zdecydować dyspozycja dnia, przypadek, błąd piłkarza, sędziego... po prostu zbyt wiele rzeczy, by zakładać, że niezależnie od okoliczności ktoś jest faworytem.
Można napisać, że w przeciągu sezonu dał podstawy, by do finału przystąpić z pozycji drużyny pewniejszej, ale potykając się z drużyną, która dopiero co wyeliminowała pewnie, przezwyciężając pewne kontrowersje (karny) Real Madryt, na jego terenie, a więc samego obrońcę trofeum, który jeszcze przed sezonem wzmocnił się się zawodnikami, kosztującymi więcej niż 1/4 kadry Juve, automatycznie do takiego przeciwnika nabiera się respektu.
Nawet jeśli uwzględniając kilka ostatnich sezonów, znalazł się w finale, nieco niespodziewanie.

michal_juve | 16.05.2015 09:56

AxelF

Wszystko co to piszesz to racja, oczywiście że wszystko może się w tym meczu zdarzyć. Błąd w obronie połączony z nieskutecznością w ataku itd itp. Tylko, że my nie rozmawiamy o tym co się może wydarzyć tylko o tym co jest bardziej prawdopodobne. Zastanówmy się i rozważmy dwie sytuacje:

1) Juve przegrywa - Barca zgarnia puchar
2) Barca przegrywa - Juve zgarnia puchar

Na prawdę uważasz, że można postawić znak równości pomiędzy tymi wariantami biorąc pod uwagę na ile są prawdopodobne? Wg mnie odpowiedź jest oczywista.

AxelF | 16.05.2015 10:51

michal_juve - w moim odczuciu tak. I nie jest to kurtuazja, ale realna, zdrowa pokora połączona z docenianiem przeciwnika.
Pisałem z resztą podobnie, kiedy Juve wyszło z drugiego miejsca w grupie i potencjalnie mogło trafić w tamtym etapie rozgrywek na Barcę, że uwzględniając style gry obu drużyn, Barcelonie mogłoby być dużo trudniej niż z np. PSG/City itd. Od tamtego czasu Juve gra jeszcze lepiej. Barca również, ale ruchliwy, waleczny, kreatywny, nieprzewidywalny środek pola Juve, prawdopodobnie opanuje sytuacje między 30 metrem od jednej bramki, a 30 metrem do drugiej. Nasza nadzieja w jakości ataku i solidności obrony.

Serafin | 16.05.2015 14:08

Jedras - zdaję sobie sprawę, ale dzięki, że jeszcze mi to wyjaśniłeś.

michal_juve - nie wrzucam Cię do żadnego worka :D Bez spiny. Chodziło mi o to, że niektórzy ludzie nie mogą się zdecydować czy chcą, by ich klub był traktowany (nie tylko Juve) jako silny, którego nie należy lekceważyć, czy właśnie jako słaby, by potem móc zaskoczyć rywala. Nic do Ciebie nie mam, tak tylko napisałem.

Ogólnie uważam, że skoro to jest finał LM to tutaj nie ma miejsca na coś takiego jak faworyt. To znaczy rozumiem, że wielu w tej roli upatruje Barcelonę, ale to jest tylko jeden mecz. Wystarczy brak skuteczności Barcelony/dobra obrona Juve i załóżmy jeden głupi błąd Ter Stegena, Pique, czy kogokolwiek z formacji defensywnej, aby przekreślić szansę na ostateczne zwycięstwo.

Umówmy się szczerze. Przed sezonem i po pierwszej jego połowie widziałem Barcelonę, która trofeum żadnego nie zgarnie, jednak wciąż jakaś tam nieśmiała wiara w nich była. I proszę. Teraz walczą o potrójną koronę. Samo mistrzostwo ligi wcześniej brałbym w ciemno. Jak wiadomo... apetyt rośnie w miarę jedzenia, a ja mam szczerą nadzieję na potrójną koronę w tym sezonie. Jednakże z samego mistrzostwa ligi byłbym jako tako usatysfakcjonowany. Trochę się rozpisałem, chyba nie ten temat.



euro2020.goal.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy